Jak po rozstaniu iść do przodu.

Ku naszemu Nowemu.

Aby nasze nowe życie wykluło się jak kolorowy motyl. 

jak po rozstaniu iść ku nowemu

Kiedy rozpada się nasz związek doświadczamy fizycznego bólu. Ten ból nie jest naszym urojeniem.

Ten ból powstaje w wyniku zerwania więzi neurochemicznej w naszym głębokim układzie limbicznym naszego mózgu. A sama więź czasami latami budowana jest wspólnymi z partnerem przeżywanymi doświadczeniami, naszymi wspomnieniami powstałymi w trakcie bliskiej relacji. Ból, który czujemy w wyniku rozstania można porównać do bólu złamanej ręki. Kto doświadczył złamanej kończyny – ten wie.

Kiedy byłam mała spadłam ze schodów. Jak w filmie toczyłam się z góry na dół obracając się jak wirująca piłka. Na końcu schodów klatki schodowej zderzyłam się z podłogą. Ponieważ działo się to w moim dzieciństwie, więc ze swojego doświadczenia wyniosłam lęk przed schodami i złamany nadgarstek prawej ręki. Ból złamania był okropny. Nie mogłam spać. Nie mogłam myśleć. Nie jadłam. Nie piłam. Żyłam bólem złamanej ręki.

Kilkanaście lat później byłam Koordynatorem wolontariuszy w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii i Instytucie Onkologii.

Na poszczególnych oddziałach spotkałam mnóstwo kobiet. Kobiet w bardzo różnym wieku. Każda z nich część swojego życia spędziła w szpitalu, na chemii, z daleka od bliskich. W codziennej szpitalnej samotności.
Często przyjeżdżały do szpitala wyrwane z codzienności. Bez szczoteczki do zębów, bez bielizny. „Zabrane” od obiadu na stole, od męża, od dziecka. Zabrane od obowiązków zawodowych. Znienacka.

To wtedy używamy zwrotu: „spadło to jak grom z jasnego nieba”.

I czym się łączy historia chorych hematologicznie, onkologicznie kobiet z bólem złamanej ręki?

Oba doświadczenia łączy samotność w byciu z bólem. Bólem, którego nie czuje osoba stojąca z boku.

Kiedy przeżywamy odejście, rozstanie z partnerem to spada na nas ów „grom z jasnego nieba”, „ziemia ucieka spod stóp” a serce nam „przestaje bić i lodowacieje”.

I to wtedy zostajemy zupełnie samotne z bólem całego naszego „jestestwa”. Przyjaciele, znajomi, koleżanki, rodzina nie potrafią zrozumieć tego, że utkwiłyśmy w jednym, martwym punkcie. Nasze życie zatrzymuje się a historia zacina się w kole myśli, z którego nie możemy znaleźć wyjścia. Ci, co nas nie potrafią zrozumieć, nie chcą lub nie wiedzą jak pomóc z czasem tracą cierpliwość i znikają z naszego życia. Zaczynamy tkwić w nieważkości myśli, uczuć, pragnień, coraz bardziej samotne. Heroiczną siłą brnąc w codzienne obowiązki i wymagania życia. Zakładając maski, które zasłaniają nasze łzy i niemoc.

Mówi się też, że „czas leczy rany”. On nie leczy ran. On je zasłania kurzem naszej niemocy i przystosowania do nowego.

Nowe.. to ładne słowo. Nowe jest świeże i daje nadzieję na zieleń, słońce, wiosnę w naszym życiu. 

jak po rozstaniu iść ku nowemu

Gdzie tu „nowe… słoneczne” kiedy ja nadal myślę, tęsknię, cierpię? – spytasz.

Masz rację. Tęsknisz. Każda myśl męczy. I boli. Możliwe, że czasami aż do kości. Nie wiesz ile jeszcze tego czasu potrzebujesz aby zobaczyć to nowe, świeże i zielone. I co ze sobą przyniesie owo nowe. Wątpisz całą sobą, że będzie to chociażby ociupinkę słoneczne.

Każda z kobiet w Instytucie Hematologii i Onkologii mało wierzyła w to, czy czeka na nią nowe życie. I cierpiała, bo bolało. Też czuły się bardzo samotnie.

I Ty też możesz tak mieć. I to przez kilka długich lat po rozstaniu. Ból i samotność. W ścisłym połączeniu z Tobą.

Chcę Ci dziś powiedzieć, że rozstanie jest częścią naszego życia.

Nigdy nie wiem, czy w moim życiu nie nadejdzie inny, gorszy dzień.

Gorszy niż dzień rozstania.

Czy i kiedy będę pływała na różowych obłoczkach radości?

jak po rozstaniu iść ku nowemu

Czy też będę miała tak, że kolejny ranek przywitam wściekłością na wszystko. Dla samej satysfakcji chętna dokopać napotkanej na drodze dobrej duszy. Albo dopaść kogokolwiek słabszego,  kogo można zranić.

Każda z nas tak po rozstaniu ma. Taki dzień gdy czuję się jeszcze bardziej nieszczęśliwa i samotna. 

To, że cierpisz po rozstaniu jest prawdziwe i masz do tego prawo.

Tak samo do tego by o tym mówić, mówić, mówić i mówić. I mówić.

Aby móc żyć dalej.

Zdejmować to z siebie.

Aby oczyszczać się i wyrzucać z siebie wszystko, co się już w nas nie mieści.

Wywalić żal, strach, złość i zwątpienie.

Pozostawić tylko siebie.

Po to, aby znaleźć w sobie miejsce i siłę na branie, czerpanie
i korzystanie z tego co niesie nam nasze życie dziś. 

Bo jutra może nie być. A to co wczoraj już było.

Dlatego, po rozstaniu, kiedy Twoje życie zmieniło się o 180 stopni otaczaj się tymi, którzy wnoszą w Twoje życie coś dobrego.

Ludźmi, którzy chcą być. Ludźmi, którzy nie pouczają, nie osądzają i nie oceniają.

Po prostu są, kiedy potrzeba nam jedynie wysłuchania. Są, kiedy potrzebujemy pozbyć się z siebie tego co nam doskwiera i z czym się borykamy.

Po to, abyśmy silniejsze potem mogły znów podnieść głowę i iść do przodu.

Ku naszemu NOWEMU!

jak po rozstaniu iść ku nowemu

 

Anna Gumińska

SZCZĘŚLIWA po przejściach

tel. 503 998 701

www.szczesliwapoprzejsciach.pl

https://www.facebook.com/szczesliwapoprzejsciach