Każde święta a najbardziej Święta Bożonarodzeniowe i sama Wigilia mają być potwierdzeniem naszego bycia razem z miłością, wśród innych, bliskich nam osób. To taki czas, kiedy zakodowane mamy w naszych głowach obrazki jak z reklam, kiedy ona tuli się do niego a wokół iskrzy „LOVE”.

A co jeśli czerwień, złoto i moc miłości skrzy tylko z telewizora? A obok mnie proza życia…? Samotna, bezradna i smutna proza życia..  Oczywiście mogę pocieszać się tym, że nikt z nas nie ma pewności na 100%, że z wybranym partnerem dotrwa do swojej późnej starości. Świetnie, tylko, że ja do tej późnej starości to jeszcze szmat drogi mam. (tak sądzę). Wiem z teorii, że obok zmian, które zaszły i zachodzą w każdej z nas, naszego partnera, zmiany dotykają także samego związku. Wiem też, że na bycie razem ma wpływ wszystko co mnie otacza: inni ludzie, warunki gospodarcze,  nieprzewidziane zdarzenia życiowe. Świadoma jestem, że żyję sobie w takich czasach, kiedy łatwiej podejmujemy decyzję o rozstaniu, bo bycie razem nie spełnia moich oczekiwań. Dzisiaj nikt mnie za decyzję o rozwodzie nie potępia. Wręcz przeciwnie, często przyjaciele i znajomi, którzy obserwują związek z zewnątrz, widząc jak destrukcyjnie działa on na jedną albo na obie strony, namawiają  na rozstanie czy rozwód. Chociaż stereotypy w głowie i głowach innych pozostają. Sama? Rozwiedziona? „Lepiej, że rozwódka niż panna, bo ktoś ją przynajmniej chciał…”.  Zabawne.. ale przez 5 sekund.
Dobrze, że świadomość społeczna jest coraz większa i rozsądek podpowiada, aby nie pozostawać w toksycznym związku – nawet w imię miłości czy dla dobra dzieci.
Chciałabym bardzo wierzyć, że szanse ludzi po przejściach na ponowny dobry związek są dokładnie takie same, jak młodych i niedoświadczonych przez życie osób. Oczywiście wiele zależy od powodu rozstania i czy będę potrafiła przekuć przeżyte doświadczenie na swoją korzyść w sensie wiedzy, mądrości życiowej. Czy będę potrafiła wyciągać wnioski z przeszłych wydarzeń.No tak, nikt mi nie broni w to wierzyć.

jestem po rozwodzie

A czemu się rozstajemy?

  • Bo śmierć zabrała nam nagle męża, żonę.
  • Śmierć partnera była poprzedzona jego długotrwałą, wyniszczającą chorobą.
  • Miłość wypaliła się i nastąpiło trwanie w niesatysfakcjonującym, pustym związku.
  • Zaskoczyła nas zdrada partnera, niewierność i związana z tym nielojalność, która zabrała wiarę w nasz związek i w drugiego, kiedyś bliskiego nam człowieka.
  • Tkwiliśmy w toksycznym związku, gdzie dotąd brutalność, tyrania partnera, alkoholizm wymagała ogromnej siły psychicznej do trwania w związku. Ta siła wyczerpała się.

 

Rozwód… I co dalej?

Po okresie żałoby i pogodzenia się ze stratą  – z czystym i otwartym sercem, możesz wejść w kolejny związek.  Kiedy partner opuścił Ciebie z przyczyn naturalnych nie tracisz wiary w miłość i związek. Wierzysz w nią równie głęboko. Obawiasz się jedynie, czy trafisz na dobrego mężczyznę…człowieka. Zakładając oczywiście, że poprzedni związek był udany, został jedynie brutalnie przerwany przez fatum.

Zupełnie inaczej patrzysz na świat i ludzi, kiedy doznałaś zawodu czy zostałaś zraniona. I najczęściej wtedy wycofujesz się emocjonalnie. Pojawia się lęk, który staje się zdecydowanie silniejszy niż potrzeba miłości, drzemiąca przecież w każdym z nas. Pomimo bardzo dużej potrzeby bliskości. Ze strachu przed ponownym zranieniem wolisz wycofać się z życia towarzyskiego, samotnie spędzając wieczory i oglądając filmy o miłości, żyjąc marzeniami, którym „zamknęłaś drzwi przed nosem”. Kiedy stan samotności i wycofania się trwa miesiącami… latami, z owym czasem tracisz to, jak to jest być z kimś blisko, móc się do kogoś przytulić, wyżalić, wypłakać, czy podzielić przeżyciami dnia codziennego. Twój mur odgradzający Ciebie od cierpienia, związanego ze zdradą, porzuceniem czy odrzuceniem, bardzo skutecznie blokuje dostęp miłości. I nawet gdy pojawi się iskierka nadzieji  nie wpuścisz jej do swojego serca. I to Twoje wycofanie, które miało być bezpiecznym schronieniem przed bólem, staje się Twoim osobistym więzieniem.

Ja wiem, że otwarcie się na miłość naraża nas na zranienia! Ale to wycofanie się z życia emocjonalnego uderza najbardziej we mnie samą i zamyka mi szanse na nową miłość, na nowy związek. I z tym lękiem muszę się sama uporać i zmierzyć. Wiem, że trudno zaakceptować fakt, że kolejny związek wcale nie musi być udany.

jestem po rozwodzie

I co ja mam z tym zrobić?

Muszę się uodpornić, nauczyć ostrożności, uczyć się zaufania nie do innych, ale do siebie samej, do swoich wyborów, swoich ocen i osądów. Mogę!!! Mogę kochać, ale muszę też myśleć! I wbrew pozorom, każdy kolejny nieudany związek uodporni mnie na zranienie, uczyni bardziej czujną i ostrożniejszą w wyborach. I każdy, kto to zrozumie, wygrał. Uchyleniem mojej własnej furtki  w potężnym murze więziennej samotności jest zrobienie czegoś dla siebie, zanalizowanie i przepracowanie powtarzających się schematów, którymi kieruję się w swoim życiu. Mogę zastanowić się jak zacząć czerpać siłę ze swoich trudnych kryzysów i doświadczeń. Tak naprawdę mogę wyjść z trudnego kryzysu. Jeśli sama nie dam rady i nie potrafię, mogę to zrobić z pomocą specjalisty. Po to, aby dać sobie samej szansę na ŻYCIE. Czy mogę zaryzykować ten pierwszy krok ku sobie samej? Czy umiem pozwolić sobie na swoje własne szczęście?

Moimi klientkami są właściwie wyłącznie kobiety po przejściach. Zapisując się do mnie na sesje  robią ten pierwszy krok ku zmianie. Pomimo kryzysów, trudności, rozwodu…. po prostu walczą o siebie i swoje szczęście. To walka o własne, udane bądź nie – życie. A tym którzy zrozumieli, że ze szczęściem i miłością wiąże się ryzyko – udaje się zawsze. Wygrywają.

                                           I tego Ci serdecznie życzę!

Anna Gumińska

gift1Jeśli stwierdzisz i czujesz, że to o czym piszę w moim artykule jest Ci znane, ale nie wystarczające. Jeśli zamierzasz naprawdę, głębiej i skuteczniej przepracować siebie. Pomogę Ci zdiagnozować Twoje powtarzające się schematy, które kierują Twoim życiem, zdiagnozuję objawy Twojego kryzysu, po to aby pomóc Ci go przeżyć po rozwodzie. Będę wspierać Ciebie na drodze do realizacji Twoich planów i omijania trudności. Mimo tego, że bardzo boisz się, bo tak wiele przeszłaś, jesteś po rozwodzie. Ale chcesz stać się SZCZĘŚLIWA i znaleźć się w otoczeniu, z ludźmi którzy potrafią nie tylko brać ale i dawać. Zapraszam Ciebie do kontaktu ze mną i spotkania na sesji. A może udostępniając ten post kochanej, bliskiej Ci osobie, przyjaciółce lub znajomej pomożesz jej w rozwiązaniu problemu, wyjściu z jej kryzysu po rozwodzie.

Może to najlepszy dla niej prezent. 

Potrafię pracować i rozmawiać o trudnych i bardzo trudnych tematach, kryzysach po to aby dotknąć sedna problemu, aby przestał on Ci ciążyć. Będzie mi bardzo miło, jeśli będę mogła pomóc również Tobie lub bliskiej Ci osobie. Działania w ramach SZCZĘŚLIWEJ po przejściach prowadzę opierając się na swoim doświadczeniu i profesjonaliźmie, będąc przygotowaną w pełni merytorycznie do tej pracy jak i z wiedzą, także życiową.

Sesje prowadzę osobiście w Warszawie lub przez Skype, więc nie jest ważne skąd jesteś, ważne, że chcesz….    A ja jestem po to aby Ci w tym pomóc.

Moje klientki mówią o mnie, że jestem skuteczna w swojej pracy.  Sprawdź moje referencje.

Pozwolisz sobie sama na swoje SZCZĘŚCIE?

Serdecznie zapraszam Ciebie do kontaktu. Ze mną możesz być sobą, bez ułudy i maski, w pełnym zaufaniu i dyskrecji.

Udostępnij proszę ten post kochanej, bliskiej, przyjaciółce, znajomej, nieznajomej i sobie.

Czasami 1 sekunda może uratować drugiego człowieka.

Autor:

Anna Gumińska

Coach bazujący na elementach coachingu kryzysowego, prowokatywnego i life coachingu, trener rozwoju osobistego, prowadzi działania SZCZĘŚLIWA po przejściach, współpracuje z Centrum Praw Kobiet.

Dane kontaktowe:

Anna Gumińska

SZCZĘŚLIWA po przejściach

tel. 503 998 701

www.szczesliwapoprzejsciach.pl

https://www.facebook.com/szczesliwapoprzejsciach